Czułość i bliskość w relacji to nie fanaberia czy zachcianka. To nie nagroda, którą partner może cię obdarować w wolnej chwili. Czułość w związku to język miłości. Oczywiście to kwestia dopasowania się i temperamentu, bardzo indywidualna, ale jej spadek lub zanik zauważy każdy. Jeśli właśnie tej czułości i uważności jest coraz mniej, to sygnał alarmowy. Nie można tego ignorować.
Dlaczego to red flag?
Myślę, że niejedna z nas, kiedyś sięgnie pamięcią do swoich poprzednich związków i zauważy jedną zależność. Kiedy zaczynają być minimalizowane nasze potrzeby emocjonalne i ciągle słyszymy „dramatyzujesz”, „nie przesadzaj”, „znowu ci mało” – to jest to często początek końca.
Kiedy partner zaczyna być fizycznie, a nie psychicznie, my zaczynamy najpierw świrować, a potem czuć samotność w związku. Wiadomo, że długotrwały związek może przechodzić różne fazy, ale wszystko jest do przejścia i przeczekania, o ile wiemy, czym to jest spowodowane.
Chwilowe wycofanie w przypadku kryzysu partnera może spowodować jego lekkie wycofanie. Mężczyźni są mistrzami uciekania do swoich jaskiń. I to jest ok. Lubią wtedy sami sobie radzić ze swoimi problemami i potrzebują przestrzeni.
Ale kiedy zaczyna się gaslighting, czyli przerzucanie problemu na partnerkę, należy zacząć się martwić.
Dlaczego kobiety to ignorują?
Brak czułości to nie cecha charakteru, to wybór, który każde z nas podejmuje codziennie, będąc w relacji. Chcemy ją okazać, chcemy ją mieć – to to robimy, to o tym mówimy.
Nie ma nic złego w powiedzeniu „przytul mnie”, „dzisiaj potrzebuję cię blisko, bo miałam zły dzień”. Ale kiedy nie mówimy, nie komunikujemy, zamykamy się w sobie i nie dostajemy tej bliskości i czułości, to zaczyna to być relacja jednostronna. Bo ktoś nas nie wybiera.
Ok, można tu poruszyć psychologiczne aspekty o unikowym stylu przywiązania czy związku z osobą narcystyczną. Ale to ty podjęłaś na początku sama decyzję o byciu w związku z taką osobą. Od początku godziłaś się na manipulację czy oschłość.
Jeśli masz inne potrzeby, nie ignoruj tego. Nie obniżaj swoich standardów z nadzieją, że on się zmieni. Wtedy twoja frustracja będzie tylko narastać.
Jak wybrnąć?
Strach przed samotnością jest naturalny, a lęk narasta z latami związku. Ale to ty sama musisz zadać sobie pytanie: ratować czy odejść. Zaakceptować czy zrezygnować. Ty sama wiesz najlepiej, co jest ci potrzebne do poczucia spełnienia w relacji.
Nadzieja, że on się zmieni? Raczej możesz sobie to darować. To granie na czas i strata czasu. Ile znasz historii, gdzie on zaczął być zimny, a kobieta walczyła o niego, dając z siebie 200% i gubiąc siebie? Kim była po rozstaniu, które ty przewidziałaś dużo wcześniej? No właśnie. Spójrz z boku, jakbyś doradziła swojej przyjaciółce. Wiem, że to oklepane, ale cały czas działa.
Czułość to nie luksus
Czułość w związku to podstawa. Jeśli musisz o nią błagać, prosić lub negocjować i chodzić na kompromisy – to nie jest miłość. To bardziej znak, że czas zakończyć tę relację, zachowując siebie i szacunek do samej siebie.
Emocjonalna pustka w związku to większe zło niż życie w samotności. Życie w zgodzie z samą sobą to pełnia szczęścia. Partner w związku ma być uzupełnieniem.
Jeśli nie chce okazywać ci czułości i ma z tym problem – odejdź. Jeśli on też widzi w tym problem, bo „coś się wydarzyło” – porozmawiajcie, idźcie na terapię. Walczcie razem. Ale pamiętaj, walczyć muszą dwie strony. Jedna osoba nie pociągnie całej relacji, bo to reanimacja trupa.